Sołectwo Nogowczyce

Administracja

Naszą witrynę przegląda teraz 6 gości 

Tradycje i zwyczaje w Nogowczycach - Po polsku
Spis treści
Tradycje i zwyczaje w Nogowczycach
Po naszymu
Po polsku
Wszystkie strony

 

Po polsku

TRADYCJE I OBYCZAJE  WE WSI NOGOWCZYCE

( Autor Dominika Leszczyna )

Nogowczyce znajdują się w województwie opolskim. Nie  są dużą wioską, bo  mieszka tu  około 250 mieszkańców. Jak  na śląską wieś  przystało, rozmawia się tu  tradycyjnie  w   gwarze i kultywuje  stare  tradycje i  obyczaje, które niestety w dzisiejszych czasach powoli zanikają. W mojej pracy chciałabym  przedstawić zwyczaje,  jakie   panują w  mojej miejscowości.

Ważnym okresem każdego chrześcijanina są święta wielkanocne. U mnie we wsi zaczynają  się one tradycyjnie wielkoczwartkową mszą i postem. W  tym czasie dzwony przestają bić aż do wieczornej, sobotniej mszy  więc zamiast bicia  dzwonów słychać  ministrantów  z „klapaczkami”. W Wielki Piątek  przed wschodem słońca trzeba się obmyć w  pobliskiej rzeczce, co ma być  pokutą za  grzechy. Dziś  każdy w  domu  ma  już łazienkę, więc  mało   kto kultywuje ten  zwyczaj. Każdy wierzący  gospodarz musi w Wielki Piątek iść na  pole z palmowymi krzyżykami, zrobionymi w  niedziele palmową. Wierzymy że, przyniesie to urodzajne  plony. W  Wielką Sobotę w  kościele  są świecone pokarmy. Każdy  produkt,  który  znajdzie  się w   koszyczku również jest  symbolem np. jajko to znak  nowego  życia. W niedzielę, po powrocie z kościoła jest uroczyste śniadanie z pokarmów poświęconych dzień wcześniej. Ostatnim dniem świąt jest tzw. śmigus-dyngus, inaczej lany poniedziałek. Nie wiem,  dlaczego, ale  nie  przepadam  jakoś za tym świętem, chyba  dlatego że zawsze  jestem  mokra  jak  szczur.

Każda dziewczyna  powinna być polana  wodą,   bo  inaczej nigdy nie  wyjdzie  za  mąż.         Z „wdzięczności” za  odwiedziny chłopcy  dostają pisanki. Jedno jajko  powinno być wyjątkowe (kolor czerwony symbol miłości), przeznaczone dla wybranka  dziewczyny.

Kolejną ważną uroczystość nazywamy żniwnymi. Obchodzone  są w pierwszą niedzielę października. Wtedy to dziękuje się Panu Bogu za udane żniwa. Każda wieś robi koronę ze słomy i darów lata. Parafianie przynoszą do  kościoła pełne  kosze pokarmów i  zostawiają  je  księdzu. Również ważnym elementem mszy jest symboliczny  bochenek  chleba  i  winogrono, które oznaczają ciało i  krew „Pon Boczka”.

Co  roku w  mojej wsi jest  odprawiana specjalna msza przy kapliczce, ponieważ nie  mamy  kościoła. Wtedy to  prosi  się o błogosławieństwo  dla  wsi, o plony i o szczęście dla każdego  mieszkańca. Ludzie idą w  procesji  do wszystkich wiejskich  krzyży. Często    po mszy sołtys zaprasza mieszkańców na mały  poczęstunek.

Dla każdego człowieka jeden z  najważniejszych dni  w  życiu to  ślub. Kiedyś, kiedy moi rodzice brali ślub, to wesela odbywały się w barakach. Barak ten był wypożyczany  i stawiany u młodej pani na placu. Gdy stawiano barak, to już było wielkie święto, bo przychodzili wszyscy znajomi i sąsiedzi pomagać w jego ustawieniu... Jak już był gotowy, to go drużki z drużbami dekorowali.

Tydzień przed weselem przychodziły kucharki i masarz. Najpierw kucharki piekły kołacz z makiem i  serem, a masarz bił świnie i  byka. Z mięsa wyrabiało się „wuszt i krupniołki”, a kucharki klepały kotlety i robiły  rolady. Na dzień  przed  weselem szykowano obiad:           „ zupa z  nudlami, kluski, zołza, mięso i światłoł kapusta”. Wieczorem   zaś zaczynał  się „polter abend” . Do domu panny młodej przychodzili przebierańcy oraz  zaproszeni goście.  Podczas  imprezy trzaskano  szkło, rzucano plewy i inne śmieci, a młoda  para  musiała  to  wszystko posprzątać. Przebierańców i  gapiów częstowano kołaczem, wódką weselną i  zapraszało do wspólnej zabawy. Tak jest również współcześnie.

W dniu wesela rano przyjeżdżała orkiestra i pięknie przygrywała do czasu, aż przyjechał pan młody. Najpierw musiał on „kupić” młodą panią bo inaczej rodzice  by się  nie  zgodzili na  ślub. Jak na  tacę dał za  mało pieniędzy, to starosta  przyprowadzał  mu jakąś starą kobietę, jeżeli dał dość pieniędzy, to przyprowadzano mu  jego narzeczoną. Następnie było błogosławieństwo od  rodziców, a po  tym jechało  się do  kościoła. Po drodze  do kościoła auto młodych wiele  razy  było  zatrzymywane przez mieszkańców wsi. Ci im  życzyli szczęścia, a za  to  dostawali czekoladę lub wódkę. Po ślubie jechało się na  obiad i na  zabawę. O północy były oczepiny, pan młody musiał odpiąć welon, a drużki mu  w  tym  przeszkadzały.  Gdy welon został już odczepiony, panna młoda  rzucała  go za  siebie, a  ta drużka,  która go złapała, wiedziała, że  pierwsza wyjdzie za  maż. Potem młoda  para szła do domu, a reszta  gości bawiła  się dalej. Na drugi dzień były poprawiny.

Ostatnia  tradycja, którą opiszę, jest skubanie  pierza. Kiedy tylko nastawały  długie  zimowe wieczory,  to w domach zaczynało się skubanie pierza. Przychodziło wtedy nawet i piętnaście kobiet dwa razy  dziennie pomagać gospodyni w skubaniu. Trzeba było zawsze  je porządnie  ugościć śniadaniem, kawą i ciastem a wieczorem kolacją. W tym czasie  można  było usłyszeć liczne historie i plotki. Ostatni dzień  skubania  to był „fejder bal”. Na tę okazję przygotowano coś lepszego do  jedzenia, np. sałatka kartoflana z kotletem i ciasto z kremem Jak pani domu była „porządna”, to postawiła zawsze coś do wypicia, przeważnie ajerkoniak. Niestety dziś już ten zwyczaj zanika, bo każdy woli sobie kupić kołdry w sklepie  niż brudzić sobie  w  domu.

W mojej pracy przedstawiłam najciekawsze według mnie tradycje i obyczaje,  jakie panują lub panowały w  mojej okolicy. Z przykrością  patrzę,  jak  nowoczesność wypiera ileś tam  lat tradycji. Mam jednak nadzieję, że pamięć o nich  zostanie przekazana następnym pokoleniom.



 

Znajdź na stronie:

Przydatne telefony:

Ankieta

Co sądzisz o naszej stronie?
 

.................................................................Copyright © 2011-2019, Strona internetowa Nogowczyc, Wszystkie prawa zastrzeżone................................................................


Projekt i realizacja: MICHAŁ IBROM